ZŁODZIEJKA KAMIENIC HANNA GRONKIEWICZ-WALTZ GROZI, ŻE ROZWIĄŻE "MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI"

Reklama

pon., 11/05/2018 - 23:06 -- zzz

Jeśli uznam to za stosowne, to rozwiążę Marsz Niepodległości. Powodem może być użycie rac albo transparentów z takimi hasłami jak "Polska dla białych" - powiedziała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz w poniedziałek w rozmowie z Onet.pl.

Organizatorem Marszu Niepodległości jest Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, którego członkowie są związani z Ruchem Narodowym. Demonstracja odbywa się co roku 11 listopada, począwszy od 2010 r.

"Będziemy wszystko analizować, będziemy wszystko fotografować i jeżeli (...) będą race w takim zakresie, jak w zeszłym roku, to bez wahania rozwiążę tę manifestację" - zapowiedziała w poniedziałek w Onet.pl Gronkiewicz-Waltz. Dodała, że tegoroczny marsz zostanie rozwiązany również wtedy, jeśli pojawi się "element nienawiści", taki jak np. transparent na zeszłorocznym Marszu Niepodległości z hasłem "Polska dla białych".

Na uwagę dziennikarza, co w sytuacji, kiedy pojawi się jeden nieodpowiedni transparent, Gronkiewicz-Waltz powiedziała, że to jest "nieważne". "Niech pilnują, organizator za to odpowiada. Wszystko będziemy nagrywać" - podkreśliła.

W ubiegłorocznym Marszu Niepodległości, który przeszedł ulicami Warszawy 11 listopada pod hasłem "My chcemy Boga", według szacunków policji wzięło udział ok. 60 tys. osób. 

Przypomnijmy:

01.08.2018 roku Hanna Gronkiewicz-Waltz - sympatyczka skrajnej Antify rozwiązała marszu środowisk patriotycznych z okazji Powstania Warszawskiego.

Uczestnicy marszu trzymali biało-czerwone flagi. Słychać było okrzyki: "Cześć i chwała bohaterom", "Każdy pocisk - jeden Niemiec" i "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę".

Marsz środowisk narodowych został rozwiązany w związku z rzekomym naruszeniem przepisów karnych

- poinformował PAP rzecznik urzędu miasta Bartosz Milczarczyk. Zdaniem stołecznych urzędników, uczestnicy mieli flagi i koszulki z symboliką nawiązującą do organizacji propagujących ustrój totalitarny. Jednak żaden z urzędników powiązanych z HGW nie potrafił określić, co było na koszulkach i flagach.

Marsz miał uczcić rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.

Kradzież kamienicy

Komisja weryfikacyjna wskazała w uzasadnieniu decyzji z 22 grudnia 2017 r., że umowa sprzedaży z grudnia 1945 r., na podstawie której nabyto prawo własności nieruchomości, została oparta o sfałszowane dokumenty i nie doszło do skutecznego nabycia tych praw.

Przedwojennymi właścicielami kamienicy były osoby pochodzenia żydowskiego, które zginęły w czasie II wojny światowej. W 1945 r. Leon Kalinowski, wraz z Leszkiem Wiśniewskim i Janem Wierzbickim, zaczął posługiwać się w warszawskich urzędach antydatowanym na czas sprzed wojny pełnomocnictwem właścicieli do dysponowania przez niego ich nieruchomością; miał on sfałszować akt notarialny i wypisy z niego.

Powojenne oszustwo

Dzięki temu Kalinowski sprzedał kamienicę Romanowi Kępskiemu (wujowi Andrzeja Waltza) i Zygmuntowi Szczechowiczowi. Potem okazało się, że wojnę przeżyła Maria Oppenheim, żona jednego z dawnych właścicieli, która wykazała oszustwo. Pod koniec lat 40. Kalinowski został skazany na więzienie. Sąd unieważnił też wtedy pełnomocnictwa, którymi się posługiwał.

Po wydaniu "dekretu Bieruta", Kępski i Szczechowicz wszczęli - jako pokrzywdzeni przez dekret - postępowanie o ustanowienie prawa własności czasowej gruntu pod kamienicą, czego odmówiono im w 1952 r. W 2001 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło orzeczenie z 1952 r. W 2003 r. prezydent m.st. Warszawy ustanowił prawo użytkowania wieczystego nieruchomości na rzecz kilkunastu spadkobierców Kępskiego i Szczechowicza, w tym - Andrzeja Waltza i jego córki. W 2007 r. 91 proc. udziału kamienicy nabyła od nich Fenix Group.

 

 

Autor: 
Z.B.
Źródło: 

plportal.pl

video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama