Nowe przepisy w Prawie o Ruchu Drogowym. 8 lat za łapówkę

Reklama

śr., 01/10/2018 - 17:37 -- zzz

Przekroczenie o 50 km/h w zabudowanym bez utraty prawa jazdy? Już niedługo będzie to możliwe, ale tylko w szczególnych sytuacjach.

Posłowie - po przedstawieniu sprawy przez Marka Borowskiego i opiniach poszczególnych klubów - przyjęli w pierwszym czytaniu projekt zmian w Prawie o ruchu drogowym. Stworzona przez senatorów nowelizacja daje policjantowi możliwość odstąpienia od zatrzymania prawa jazdy za przekroczenie prędkości, jeśli kierowca działał w stanie wyższej konieczności.

Teraz nowelizacja trafi do Sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, a następnie do Senatu i wróci do Sejmu. Później już tylko potrzebny będzie podpis prezydenta. Powinna to być jednak formalność.

"Mogę, ale nie chcę" zamiast "nie chcę, ale muszę"

W 2015 roku w życie wszedł przepis, który nakazuje policji zatrzymanie prawa jazdy kierowcy, który w terenie zabudowanym przekroczył dozwoloną prędkość o więcej niż 50 km/h. Choć trzeba przyznać, że przepis ten był potrzebny, by ograniczyć liczbę tragicznych wypadków z udziałem pieszych, to nie da się też zaprzeczyć, że posiadał dwa poważne niedociągnięcia. Pierwszym z nich - już rozwiązanym - była luka, która nie pozwalała staroście na zawieszenie uprawnień, jeśli kierowca podczas zatrzymania przez policję nie miał przy sobie prawa jazdy.

Drugi błąd chcą właśnie usunąć senatorowie. Przyjęte w 2015 roku prawo jest zbyt sztywne, ponieważ nie daje możliwości dostosowania kary dla kierowcy do okoliczności. - Dziś przepisy mówią, że policjant musi zatrzymać prawo jazdy jeśli stwierdzi, że kierowca przekroczył dozwoloną w terenie zabudowanym prędkość o ponad 50 km/h. Funkcjonariusz nie ma wyjścia nawet wtedy, gdy kierowca złamał prawo, żeby ratować czyjeś zdrowie lub życie - mówi Wirtualnej Polsce Radosław Kobryś z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

- Zatrzymania prawa jazdy można uniknąć tylko wtedy, gdy kierowca działający w stanie wyższej konieczności zgłosi się do patrolu policji i poprosi o wcześniej pomoc w dotarciu, na przykład, do szpitala z chorą osobą czy rodzącą kobietą. Wtedy asysta odbywa się z wykorzystaniem przepisów o pojazdach uprzywilejowanych. Jeśli jednak kierowca jedzie "na własną rękę", w razie zmierzenia prędkości policjant jest zobowiązany do zatrzymania prawa jazdy mimo okoliczności - dodaje Radosław Kobryś.

Co w sytuacji, kiedy przekroczenie prędkości ujawni fotoradar? Projekt senatorów przewiduje, że jeśli stanu wyższej konieczności nie będzie mógł potwierdzić policjant, decyzja ma należeć do starosty. Jeśli nie uzna argumentów kierowcy i zdecyduje o zatrzymaniu prawa jazdy, będzie można zwrócić się do samorządowego kolegium odwoławczego, a dalej do sądu.

Przyjęty projekt senatorów przewiduje również, że w sytuacji wyższej konieczności kierowca nie będzie karany zatrzymaniem prawa jazdy za przewożenie zbyt dużej liczby osób samochodem. Dziś - niezależnie od sytuacji - kierowcy na trzy miesiące zatrzymuje się prawo jazdy, jeśli przewozi więcej niż dwie osoby ponad stan określony w dowodzie rejestracyjnym.

Bez urzędowej batalii

Przepisy przyjęte przez posłów ułatwią życie kierowcom. Dziś również można powołać się na stan wyższej konieczności i nie stracić prawa jazdy na trzy miesiące, ale nie jest to takie łatwe. Możliwość walki o swoje dał zmotoryzowanym wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 11 października 2016 roku, w którym uznano, że obowiązek zatrzymywania prawa jazdy bez uwzględnienia okoliczności jest niezgodny z Ustawą zasadniczą.

W praktyce oznacza to, że do czasu wejścia w życie nowelizacji zaproponowanej przez senatorów policjant musi odebrać prawo jazdy, ale kierowca może spróbować odzyskać je przed upływem czasu kary. Po wydaniu decyzji starosty o zatrzymaniu dokumentu można zwrócić się do samorządowego kolegium odwoławczego. Należy wskazać na stan wyższej konieczności, w którym doszło do wykroczenia oraz wyrok TK. Cała procedura zajmie kilka tygodni.

Sprawiedliwość i pokusa

Nowe przepisy sprawią, że prawo będzie lepiej odpowiadało potrzebom kierowców i stanie się bardziej sprawiedliwe. Można jednak przewidywać, że w związku z wprowadzeniem furtki u części kierowców przekraczających prędkość pojawi się pokusa, by spróbować "dogadać się" z policjantem. W końcu wystarczy, że funkcjonariusz uzna, że był to stan wyższej konieczności, by kierujący nie stracił prawa jazdy.

Ze statystyk policji wynika, że zjawisko korupcji - po kilku latach wyraźnych spadków - znów staje się problemem wśród mundurowych. Jak wylicza Biuro Spraw Wewnętrznych, w latach 2013 -2015 mieliśmy do czynienia z tendencją spadkową. W 2013 roku łapówkarstwo (w całej policji, nie tylko w drogówce) stanowiło 57 proc. wszystkich wykrytych przestępstw popełnionych przez policjantów. W 2014 roku było to 44 proc., w 2015 r. tylko 20 proc., ale w 2016 już 32 proc. Danych za rok 2017 policja jeszcze nie opracowała.

Tendencja ta może jednak ulec drastycznej zmianie, kiedy do policjantów służby drogowej trafią osobiste kamery rejestrujące całą interwencję. Należy też pamiętać, że propozycja korupcyjna może mieć poważne konsekwencje. Zgodnie z prawem w przypadku przestępstwa żądania i przyjęcia (art. 228 kk) lub składania obietnicy i wręczenia (229 kk) korzyści majątkowej lub osobistej sprawcy grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Gdy dodatkowo naruszy inne przepisy prawa, do 10 lat, a w przypadku korzyści znacznej wartości, może spędzić za kratkami nawet 12 lat.

Karalne jest zarówno samo złożenie obietnicy funkcjonariuszowi publicznemu, jak i żądanie łapówki - bez względu na jej wysokość. Do przestępstwa dochodzi niezależnie od tego, kto był inicjatorem udzielenia korzyści lub jej obietnicy.

Autor: 
TOMASZ BUDZIK
Źródło: 

wp

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama