Gen. Polko: "Nasze służby powinny temat Ludmiły Kozłowskiej podnieść w ramach struktur NATO"

Reklama

czw., 10/11/2018 - 22:24 -- zzz

Dlaczego ignoruje się głos, który jest głosem w obronie naszego bezpieczeństwa i demokracji? Bo z tej pani - wybrzmiało to w mediach internetowych - zrobiono pokrzywdzoną obrończynię demokracji. Trzeba wykazać, że tak nie jest

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy prowadzi dochodzenie przeciwko Luydmyle Kozlovskiej, szefowej Fundacji Otwarty Dialog. Stawia się jej zarzuty zdrady stanu, nawoływania do zmiany granic tego państwa i oszustwa na wielką skalę. Jak Pan to komentuje?

Gen. Roman Polko: Przede wszystkim, jeżeli chodzi o tą panią, mamy do czynienia z wojną informacyjną. Myślę, że również z naszej strony jej sprawa była nieumiejętnie realizowana. Zabrakło też pewnego wytłumaczenia, może nawet naszym niemieckim partnerom, o co w tym wszystkim chodzi. Trudno bowiem to zrozumieć, że my ją wydalamy, a ktoś ją później z powrotem przyjmuje. Krótko mówiąc musi być lepsza komunikacja w samej UE i zrozumienie, a nie poddawanie się propagandzie. To, że służby Ukrainy prowadzą działania przeciwko tej pani, to też pokazuje, że  sprawa jest niejasna i trzeba ją wyjaśnić. Na pewno musimy troszczyć się o własne bezpieczeństwo, a nie raz dawać ją na sztandary jako tą uciśnioną, której zrobiono krzywdę, a z drugiej strony potępiać ją wtedy, kiedy jeszcze jednak nie mamy stuprocentowych dowodów.

Ale przecież ABW musiała mieć poważne podstawy ku temu, by wpisać ją do Systemu Informacyjnego Schengen. Tymczasem Kozlovska została najpierw wpuszczona do Bundestagu, a potem przyjęta przez Verhofstadta w PE. To chyba nie jest normalna sytuacja, że w tak demonstracyjny sposób łamane są zapisy traktatu z Schengen?

To nie jest normalna sytuacja, gdy tego typu sprawy zamiast być wyjaśniane na szczeblu służb jednego i drugiego państwa, są wyjaśniane przez gazety. Naprawdę Putin cieszy się na Kremlu, że mamy kolejny problem. I to niezależnie od tego, czy ona jest jego agentką, czy też nie. To, że Kozlovska jest wpuszczana do UE jest absolutnym skandalem. Jednak skandalem jeszcze większym jest to, że osoba, która jest podejrzana o to, że działa przeciwko swojemu państwu i innym państwom UE jest wręcz wklejana na sztandar demokracji. Trudno to nazywać poprawnością polityczną, raczej naiwnością. Potrzebna jest naprawdę solidarność w UE i rozmowa służb, które analizują fakty takimi, jakimi one są, a nie poddawanie się retoryce trolli z Kremla. Oni świetnie potrafią rozgrywać wszelkie sprzeczności, które w ramach samej UE się pojawiają.

 

 

 

Czym może skutkować nawoływanie do zmiany granic Ukrainy, o co podejrzana jest Kozlovska?

To dobre pytanie. Bo jeżeli byłyby tego typu nawoływania wysłuchane, to może to na pewno skutkować wojną czy eskalacją konfliktu. I znowu to wszystko jest pod dyktando Kremla. Jest to absolutny skandal, a osoby w Niemczech, czy w innych krajach UE, które dały tej pani pozwolenie na to, żeby pojawiała się na ich terytorium powinny się zastanowić, czy w podobny, tolerancyjny sposób podchodziliby do ludzi, którzy na ich terytorium nawoływaliby do  zmiany granic, czy regulacji. W skrócie to jest inna droga nawoływania do wojny. Czy to domowej, czy nawet międzynarodowej.

Nawoływanie do zmiany granic nie nabiera poważnego znaczenia, jeżeli odczytuje się to w kontekście aneksji Krymu i wojny w Donbasie?

Dokładnie tak, bo jest to rzeczywiście wpisanie się w retorykę rosyjską, która była już realizowana przed aneksją Krymu. Chodzi o takie oddziaływanie informacją, żeby tworzyć takie wrażenie, że jednak ten Krym w rzeczywistości jest rosyjski i powinien być w granicach Rosji. Coraz częściej słyszymy takie głosy, nawet poważnych polityków na arenie międzynarodowej w ramach sojuszu NATO, którzy mówią, że  właściwie ten Krym to jednak Rosji się należał. Nie patrzą na to, że pogwałcone są umowy międzynarodowe, podpisane przez Rosję, Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię. Jednocześnie ci sami politycy, prawie że na tym samym oddechu, kwestionują obecność baz w Polsce, bo przecież to jest niezgodne z porozumieniem, które podpisaliśmy wstępując do NATO, że tych instalacji NATO-wskich na naszym terytorium nie będzie. Jeszcze raz powtarzam, nie można poddawać się wojnie hybrydowej.

Pana zdaniem jest ona wyraźnie prowadzona z Kremla?

Putin niczego innego nie mógłby sobie wymarzyć. W tym elemencie wojny hybrydowej nie chodzi w mojej ocenie tylko o zdradę stanu Ukrainy, ale też o atakowanie UE. Nie wiem, gdzie popełniono błędy, ale nasze służby powinny ten temat podnieść na forum międzynarodowym, nawet w ramach struktur NATO. A mianowicie, dlaczego ignoruje się głos, który jest głosem w obronie naszego bezpieczeństwa i demokracji. Bo z tej pani - wybrzmiało to w mediach internetowych - zrobiono pokrzywdzoną obrończynię demokracji. Trzeba wykazać, że tak nie jest.

 

"Zapracowała" na 15 lat

"Obrończyni praw człowieka "zapracowała" na 15 lat więzienia" - napisał ukraiński portal, informując, że pracuje nad większym śledztwem w sprawie oszustw finansowych, w których uczestniczyła m.in. Kozłowska.

W sierpniu Kozłowska została deportowana z terytorium UE do Kijowa przez alert, jaki polskie władze zamieściły w Systemie Informacyjnym Schengen, SIS. ABW przekazała, że ze względu na "poważne wątpliwości" co do finansowania kierowanej przez Kozłowską fundacji wydało negatywną opinię w jej sprawie, co skutkowało objęciem jej zakazem wjazdu do Polski i UE.

W połowie września Kozłowska wzięła udział w wysłuchaniu w Bundestagu zatytułowanym "Prawa człowieka w niebezpieczeństwie - demontaż praworządności w Polsce i na Węgrzech". Do Berlina mogła przybyć dzięki wydaniu jej wizy przez władze Niemiec. We wrześniu wizę wydały jej władze Belgii.

Do celów statutowych powstałej w 2009 roku fundacji należy obrona praw człowieka, demokracji i praworządności na obszarze postradzieckim, w tym zwłaszcza w Kazachstanie, Rosji i na Ukrainie. W latach 2013-2014 fundacja prowadziła m.in. "obserwacyjną misję poparcia" podczas fali protestów na kijowskim Majdanie.

W połowie 2017 roku ujawnione zostały przez Marcina Reya, aktywistę śledzącego rosyjską agenturę wpływu w Polsce, dokumenty świadczące o rodzinno-finansowych powiązaniach Kozłowskiej i Fundacji Otwarty Dialog z Rosją, którym to związkom Otwarty Dialog do dziś zaprzecza. Fundacja ma stałe przedstawicielstwa w Warszawie, Kijowie i Brukseli.

 

Szefowa Fundacji Dialog Ludmiła Kozłowska otrzymała wizę w Belgii i Francji, a wcześniej przyjechała do Berlina, gdzie w Bundestagu wzięła udział w wysłuchaniu o rzekomym demontażu praworządności w Polsce i"systemowych atakach na organizacje samorządowe w naszym kraju".

Ludmiła Kozłowska została deportowana z Polski i Unii Europejskiej na Ukrainę w połowie sierpnia za próbę zorganizowania drugiego Majdanu w Polsce.

Szefowa Fundacji nie mogła wjeżdżać na teren EU, a mimo to dostała niemiecką wizę z adnotacją "ważny niemiecki interes narodowy".

Kozłowska w Brukseli w całości poświęciła wystąpienie rzekomym naruszeniom praworządności, cenzurze i propagandzie w kontrolowanych przez rząd mediach i prześladowaniom ruchów obywatelskich przez polski rząd. – Zamiast stanowić inspirację i model do naśladowania, od objęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, Polska przyjmuje postsowieckie standardy zarządzania państwem i życiem publicznym – powiedziała na początku swojego przemówienia.

Ludmiła Kozłowska z wrogością opowiadała, że o skarżano ją o chęć sprowokowania krwawej rewolucji („polskiego majdanu”) oraz planowanie obalenia rządu w celu realizacji interesów obcych państw i osób: George'a Sorosa, Rosjan, Niemców, tak zwanych brukselskich elit, w tym jednego z największych przyjaciół Polski w Brukseli, Guya Verhofstadta, ukraińskich nacjonalistów, różnych zagranicznych wywiadów”.

 

 

Przypomnijmy:

Bartosz Kramek wraz z Ludmiłą Kozłowską opublikowali instrukcję, jak rozpętać piekło w Polsce. Swe porady zaczerpnął z doświadczeń, jakie zdobył, pomagając organizować Majdan w Kijowie. Wspiera go w tym żona Ludmiła Kozłowska, ukraińska aktywistka związana podobnie jak Kramek z fundacją Sorosa.

"Niech państwo stanie: wyłączmy rząd!". Zawierał on listę 16 propozycji działań, mających - według autora - na celu powstrzymanie "zamachu PiS na rządy prawa w Polsce", inspirowanych m.in. jego doświadczeniami z ukraińskiego Euromajdanu.Oto 16 punktowy przepis Kramka na wojnę domową i krwawą jatkę. Wszystko oczywiście w imię demokracji i wolności. Publikujemy ze skrótami.

Oto 16 punktowy przepis Kramka i jego żony na wojnę domową w Polsce:

1. (…) konieczna jest ścisła współpraca i koordynacja (…)środowisk opozycyjnych i obywatelskich, którzy stworzą(..) strukturę służącą podejmowaniu kluczowych decyzji i wyłonią spośród siebie oficjalną reprezentację. Na Majdanie taką platformą była po części Rada Majdanu i Sztab Sprzeciwu Narodowego(….)

2. Skuteczność wymaga zmobilizowania szerokich mas społecznych, a – zanim to nastąpi – wielu środowisk, których opór może sparaliżować funkcjonowanie państwa; wymaga to rozmów prowadzonych przez opozycję i czołowych działaczy społecznych z centralami związków zawodowych (w szczególności ZNP) i przedstawicielami biznesu (Polska Rada Biznesu, Business Centre Club, Konfederacja Lewiatan).

3. Strajk generalny nauczycieli, czy też – w przypadku formalnie nie mogących strajkować sędziów sądów powszechnych i administracyjnych – szeroko zakrojony protest w formie przerw w pracy i powstrzymania się od wykonywania czynności służbowych. Powinno to wywołać poważne i szerokie zaniepokojenie społeczne, którego władze nie będą mogły ignorować(…..)

4. Warto rozważyć otwartą i zakrojoną szeroko akcję czasowego powstrzymania się od płacenia podatków i innych należności na rzecz skarbu państwa(….)

5. (…)Sąd Najwyższy nie może skapitulować przed przemocą prawną. Nawet w wypadku pozornego wejścia w życie niekonstytucyjnych ustaw powinny one zostać przezeń oficjalnie uznane(…) jako pozbawione mocy prawnej i tym samym nieobowiązujące;(..) Sędziowie nie mogą dobrowolnie oddać gmachu sądu partyjnym nominatom. Przed przemocą fizyczną może chronić sędziów Straż Miejska i sznur obywateli. Sądy powszechne muszą stosować konstytucję bezpośrednio. Sądy muszą być otoczone szczególną obywatelską opieką, wsparciem (..) materialnym, jak i nieustannie dyżurującymi manifestantami.

 

 

 

6. Presja społeczna w postaci protestów i manifestacji musi być ciągła i wysoka. Miasteczka namiotowe, czy też głośne i częste protesty mogą (..) być prowadzone nie tylko pod Sejmem i Pałacem Namiestnikowskim, ale również Kancelarią Premiera i siedzibą PiS-u na Nowogrodzkiej oraz domem Jarosława Kaczyńskiego. Być może te obiekty i instytucje uda się z czasem całkowicie zablokować paraliżując ich pracę?

7. (…) Same protesty muszą zostać uatrakcyjnione i ożywione szerokim wsparciem artystów, jak i swoistą ofertą kulturalną (koncerty) i edukacyjną (wykłady i spotkania poświęcone historii parlamentaryzmu, konstytucji, rządom prawa etc.). (…) Dla zwiększenia poziomu bezpieczeństwa istotna jest obecność opozycyjnych parlamentarzystów, czy też ich dostępność w wypadku zaistnienia konieczności interwencji.

8. Konieczne są konsekwencje personalne dla czołowych polityków i funkcjonariuszy PiS: ich celem jest społeczny ostracyzm. Metodami takimi jak protesty pod domami (…) czy wszechobecne ulotki, postery i billboardy obnażające ich hipokryzję i kompleksy; (…) docierające codziennie do ich rodzin i sąsiadów.(….)

9. Należy bezwzględnie dbać o dobre relacje z policją i innymi siłami porządkowymi. Policjantom należy dziękować za ciężką pracę i ochronę, przypominać i akcentować pokojowy charakter protestów, oferować im wodę i ciepłe napoje, zwracając jednocześnie uwagę na nakaz lojalności wobec konstytucji i prawa oraz konieczności odmowy wykonywania poleceń służbowych sprzecznych z nimi. (….)

10. (….) Przeszkoleni wolontariusze -aktywiści powinni znaleźć się na stacjach metra i na rogu każdej większej ulicy z zestawem odpowiednich petycji, informacji o nadchodzących protestach, ulotek i informatorów (..) być może również z gadżetami ośmieszającymi sułtana Kaczoglu i Liliputina, jak i jego akolitów (…) Wykorzystane mogą i powinny być środki z budżetów partii politycznych. Bardzo ważne: media (w tym social media) muszą w sposób przystępny tłumaczyć obywatelom przyczyny protestów i spowodowanych nimi niedogodności.

11. Nie można zaniechać prób prowadzenia rozmów i pertraktacji z potencjalnie konstruktywną częścią obecnej elity rządzącej; w szczególności mogłaby się nią stać (..) frakcja Gowina, ale mogą też wyłonić się pojedynczy posłowie i grupy przestraszone rozwojem sytuacji. (…)

12. (..) Szczególna rola przypaść powinna samorządowi m. st. Warszawy. Rada Miasta winna przyjąć uchwałę o niekonstytucyjności działań PiSu i zapewnieniu szerokiego wsparcia manifestującym. Służby miejskie powinny zabezpieczać miejsca protestów, wspierać nocujących w okolicy Sejmu (…) Miasta i gminy wspierające protest powinny rozważyć przyłączenie się (..). Jeśli szeroki protest społeczny może wyłączyć państwo, to czy miasto nie może wyłączyć Sejmu i Senatu, Ministerstwa Sprawiedliwości, Kancelarii Premiera i Prezydenta? Czy pod pretekstem remontu w siedzibie PiS-u nie może zgasnąć światło? (…)

13. Samorządy prawnicze mogą i powinny powołać specjalne zespoły zadaniowe wykorzystujące (..)instrumenty prawa cywilnego, karnego i administracyjnego w celu sabotowania bezprawnych poczynań rządu i wyciągania konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych (w tym urzędników realizujących bezprawne, niekonstytucyjne polecenia swoich zwierzchników). Należy wesprzeć próbujących stosować obstrukcję parlamentarną posłów i senatorów chociażby w produkcji nieskończonej liczy poprawek. (…) Jeśli możemy pozywać polskie władze przed trybunały międzynarodowe – róbmy to na potęgę.(…)

14. (…) Konieczna jest ścisła współpraca z zagranicą (w tym organizacja misji obserwacyjnych do Polski, jak i wysłuchań nt. sytuacji w Polsce na forum Parlamentu Europejskiego, Rady Europy, ale również – parlamentów narodowych najistotniejszych oraz zainteresowanych nami państw). Polskę muszą odwiedzać (…) parlamentarzyści krajów UE, amerykańscy kongresmeni, dziennikarze z całego świata. Prezes Kaczyński, premier Szydło, prezydent Duda, marszałkowie Sejmu i Senatu powinni zostać zasypani nie tylko stanowczymi pismami, ale i prośbami o pilne spotkania ze strony kluczowych polityków UE i ambasadorów najważniejszych państw. (…) na dywanik powinni być wzywani do lokalnych MSZ-ów i szefów rządów ambasadorowie Polski za granicą. (…) Sankcje międzynarodowe powinny być opcją w grze (…)

15. Internet i media społecznościowe (…)To narzędzia, których znaczenie trudno dziś przecenić, ale zasadniczo chodzi o to samo: widoczność, także w językach obcych; docieranie do nieprzekonanych i pasywnych; zwalczanie szkodliwych mitów, fejków i propagandy (..); pozyskiwanie wsparcia, w tym finansowego w formie zbiórek, dyskredytowanie (..) funkcjonariuszy PiS-u. Musimy monitorować media społecznościowe i wykorzystywać narzędzia analityczne(..) Obecnie pozwalają one na inteligentne dotarcie z naszym przekazem do grup i jednostek szczególnie na niego wrażliwych oraz poszczególnych dyskusji toczących się w sieci.

16. Środowiska zaangażowane, w szczególności biznes, samorządy, ale też ogół protestujących powinny składać się na specjalny fundusz obywatelski służący finansowaniu ww. działań. (…) Mając odpowiednie zasoby, możemy nieomal wszystko.

§ 1. Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu,
podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.
§ 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1,
podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.

 

 

Autor: 
Z.B.
Źródło: 

wpopityce/plportal.pl

video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama