MEKSYKANIE MAJĄ SKUTECZNY SPOSÓB NA KAPUSIÓW - TZW. SYGNALISTÓW

Reklama

ndz., 10/07/2018 - 09:23 -- zzz

Meksykanie mają sposób na etatowych "sygnalistów" - czyli kapusiów donoszących policji, fiskusowi i innym organom władzy. Donosiciela rozbierają do naga, wycinają na głowie stygmat, przywiązują do słupa i wymierzają solidne klapsy. Warto przypomnieć, że w okresie wojny, polskie podziemie w podobny sposób traktowało kobiety, które uprawiały seks z Niemcami lub donosiły na Polaków. Golono im głowy i nagie puszczano ulicami miasta. To była łagodna kara, bo zwykle orzekano karę śmierci. Polacy mają głęboką pogardę dla donosicieli, ale PIS w obłędzie szaleństwa stworzył instytucję sygnalisty, czyli etatowego kapusia, którego chroni prokurator.

Status sygnalisty przyznaje prokurator. Ochrona kapusia polega między innymi na braku możliwości zwolnienia pracownika bez zgody prokuratora oraz przed szykanami i oczywistą zemstą pracodawcy lub współpracowników.

Jeżeli pracodawca, zdecyduje się na zwolnienie sygnalisty bez zgody prokuratora, będzie musiał zapłacić sygnaliście -kapusiowi odszkodowanie w wysokości dwóch rocznych pensji.

W przypadku fałszywego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa będzie grozić kara do 2 lat pozbawienia wolności.

 

 

W Puerto Vallarta, w Meksyku "ktoś" porywa mężczyzn i zostawia nagich przywiązanych do słupów. W tamtym tygodniu policja odnotowała 11 przypadków. Każdy ze znalezionych miał siniaki i wygoloną literę "R" na głowie.

 

 

Póki co organy ścigania nie mają pojęcia, kto za tym stoi i dlaczego to robi. Ofiary odmawiają składania zeznań.

Zespół R: porwania w Puerto Vallarta

Wszystko zaczęło się, kiedy miejscowa policja otrzymała kilka telefonów od mieszkańców, którzy zawiadomili o odnalezieniu nagich ludzi przywiązanych do lamp. Każdy z nich miał wygoloną na głowie literę "R". Co jeszcze bardziej zastanawia, każdy nosił na pośladkach krwawe ślady. Sądząc po zdjęciach musiały być to wyjątkowo brutalne klapsy.

 

W następnych dniach było jeszcze 7 takich przypadków. Tylko jedna z ofiar zgodziła się rozmawiać z policją. Jeden z odnalezionych tak bardzo nie chciał zeznawać, że uciekł od razu po tym, jak go odwiązano.

Ten, który zebrał się na odwagę, powiedział policjantom tylko, że nieznani sprawcy porwali go z domu, zabrali na farmę, obili mocno siedzenie, ogolili i przykuli do lampy w środku Puerto Vallarta.

Batman w Meksyku

Można więc tylko zgadywać, co kryje się za tajemniczymi porwaniami. Władze podejrzewają, że litera "R" może oznaczać angielskie "rat" czyli "szczur". W Meksyku szczurem nazywa się złodziei. Sprawcami mogą być lokalni mieszkańcy wymierzający sprawiedliwość na własną rękę.

Słowo "rat" oznacza też po angielsku "kapuś", co z kolei nasuwa hipotezę, że jakiś lokalny gang chce w bardzo przekonujący sposób odstraszyć ludzi od zeznawania. Mogą być to też porachunki pomiędzy gangami.

Autor: 
Z.B.
Źródło: 

plportal.pl/interia

video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama